Lustro

Dawno temu w starym lesie mieszkała czarownica Jadwiga. Była ona wyjątkowo brzydka. Miała tylko jeden z przodu ząb, spiczasty nos jak u nosorożca, uszy wielkie jak u słonia, wyłupiaste oczy i ciągle zasmarkaną brodę pełną krost, pryszczy i innych wyprysków. Czarownica wiedziała, że jest brzydka. Miała przecież niejedno lustro w swojej chacie. Miała lustra małe, duże, kwadratowe, okrągłe, pomniejszające i powiększające. Miała także lustra upiększające i oszpecające, a nawet krzywe. Wszystkie leżały głęboko w szufladzie starej, skrzypiącej szafy z wyjątkiem dwóch: jednego – upiększającego, które stało na wschodnim oknie tuż przy jej łóżku, i drugiego – oszpecającego, które stało na zachodnim oknie, za grubą, ciężką, czarną zasłoną.

Czarownica bardzo zazdrościła urody innym mieszkańcom starego lasu, którzy nie musieli po kilka razy dziennie patrzeć w lustro upiększające, żeby radzić sobie ze swoim nieszczęściem, jakim była wrodzona brzydota. Zazdrościła, gdy szczęśliwe zwierzęta radośnie hasały po lesie, podczas gdyjej łzy jak grochy leciały z wyłupiastych oczu po spiczastym nosie i lądowały na brodzie, aż tworzyły się z nich krosty i pryszcze.

Zwierzęta mówiły o czarownicy, że jest tak brzydka, że aż straszna. Nazywały ją Babą Jagą. Wiedziały też, że zazdrości im urody, więc bały się jej. Niejeden raz widziały, jak potrafi być zła i wolały omijajć jej chatę z daleka. Tylko sowa, która lubiła zaglądać w okna nocą, nie omijała jej chaty. Widziała, że czarownica często nie śpi – bywało, że głośno płakała.

Któregoś ranka czarownica nie spojrzała do stojącego na parapecie lustra upiększającego. Szybko się ubrała, wskoczyła na swoją wyjątkowo dużą i długą miotłę i wyleciała ze swej chaty.

– Dość tego!!! – wrzasnęła na cały głos, wycierając po drodze nocne łzy z nosa i z brody.

Cały ranek latała nad starym lasem, aż zoczyła małą szarą myszkę, która właśnie wyszła z norki, by zaczerpnąć świeżego powietrza. W okamgnieniu czarownica wylądowała przed nią.

– Baba Jaga! – krzyknęła wystraszona myszka i chciała uciec. Niestety, czarownica ją złapała.

– Dlaczego ode mnie uciekasz? Dlaczego mój dom omijasz z daleka? – grzecznie i z uśmiechem pytała czarownica.

– Bo jesteś straszna – drżącym głosem odpowiedziała wystraszona myszka.

– A skąd wiesz, że jestem straszna? – dalej wypytywała czarownica.

– Cały las tak mówi.

– To nieprawda. Las kłamie. Nie jestem straszna – uspokoiła ją czarownica. – Zawiozę cię do mojej chaty i przekonasz się sama.

Poleciały. Czarownica trzymała jedną ręką miotłę, a drugą ręką myszkę, żeby nie zgubić jej po drodze.

W chacie postawiła myszkę przed lustrem oszpecającym za czarną zasłoną. Sama też przy niej stanęła. Uśmiechnęła się i rzekła:

– Mówisz, że ja jestem straszna, a spójrz ty w lustro. Ono powie ci prawdę, jaka ty jesteś.

Podkreślając „ja” i „ty”, podsunęła lustro myszce pod sam nos. Myszka nigdy siebie w lustrze nie widziała. To, co zobaczyła, było tak straszne, że z płaczem wybiegła z domu czarownicy.

– Głupia, nie zna się na lustrach – szepnęła czarownica.

Następnego ranka znów wzięła swoją miotłę, znów obleciała las kilka razy, aż zoczyła zajączka, który kicał radośnie, zachwycając się pięknym porankiem.

W okamgnieniu czarownica wylądowała przed nim.

– Baba Jaga! – krzyknął wystraszony zajączek i chciał czmychnąć w szuwary, ale czarownica go złapała.

– Dlaczego ode mnie uciekasz? Dlaczego mój dom omijasz z daleka? – pytała z uśmiechem.

– Bo… bo… bo jesteś straszna – jąkał się zajączek, a ogonek drżał mu ze strachu.

– A skąd wiesz, że jestem straszna? – zapytała czarownica.

– Ca… ca… cały las tak mówi – odpowiedział jej zajączek.

– To nieprawda. Las kłamie. Zawiozę cię do mojej chaty i przekonasz się sam.

Polecieli. Czarownica trzymała zajączka za uszy, żeby go nie zgubić po drodze. W chacie znów odsłoniła lustro na zachodnim oknie. Stanęła obok niego, uśmiechnęła się i powiedziała:

– Mówisz, że ja jestem straszna, a spójrz ty w lustro. Ono powie ci prawdę, jaki ty jesteś.

Podkreślając „ja” i „ty” podsunęła lustro zajączkowi pod sam nos. Zajączek nigdy lustra nie widział. Zobaczył w nim potwora i uciekł do lasu.

– Też głupi – szepnęła zadowolona czarownica.

Trzeciego ranka przywiozła lisa. Też wyszedł z płaczem.

– Czyżby cały las był taki głupi? – rozmyślała czarownica i codziennie rano przywoziła do swojej chaty inne zwierzątko. Była u niej wiewiórka, jeż, kret, była też leśna kuna. Czarownica przyprowadziła nawet sarnę – przyszły razem pieszo. Wszyscy wychodzili z płaczem, nawet dzik. W niedługim czasie płakał cały las. Czarownica triumfowała.

– A niech wiedzą, jak to jest nie mieć przyjaciół tylko dlatego, że się nie ma urody!

Sowa zauważyła, że zwierzęta nocami nie śpią, tylko płaczą.

Któregoś wieczoru zapukała do myszki:

– Czemu nie śpisz, tylko płaczesz? – zapytała.

I wtedy myszka wszystko opowiedziała: o Jadwidze, o miotle i o lustrze, które widziały pierwszy raz w życiu. To lustro pokazało, że myszka jest brzydsza od czarownicy.

– Czy był u niej także zajączek? – zapytała sowa.

– Nie wiem, nigdzie nie wychodzę. Wstydzę się pokazać w lesie. Siedzę w norce i płaczę.

Bardzo zmartwiło sowę opowiadanie myszki. Postanowiła odwiedzić innych i okazało się, że cały las płacze. Nawet czarownica nocą zalewała się łzami.

– Jak im pomóc? – zastanawiała się sowa. Skoro świt zwołała zwierzęta na polanę. Usiadła na wysokiej sośnie i głośno przemówiła:

– Przyjaciele! Wszyscy byliście u naszej czarownicy i wyszliście z płaczem. Prawda to?

– Prawda!!!! – odpowiedziały chórem.

– Czarownica, którą nazywacie Babą Jagą, postanowiła się zemścić. Postawiła przed wami lustro oszpecające. W nim zobaczyliście nie swoją prawdziwą twarz, lecz straszne odbicie. Czy widzieliście kiedyś prawdziwe lustro? – zapytała.

Zwierzęta, zaskoczone pytaniem sowy, patrzyły na siebie niepewnie. Żadne nie odpowiedziało, jakby nie zrozumiały pytania.

– Czy widzieliście prawdziwe lustro? – powtórzyła sowa.

– Nie… – nieśmiało przyznały zwierzęta.

I wtedy sowa niespodziewanie odleciała. Zwierzęta, zdziwione, poruszyły się ze swoich miejsc. Lis i zajączek już szykowali się do odejścia, ale sowa szybko wróciła.

– Znacie źródełko na skraju polany? Pijecie z niego, ale czy patrzycie w jego lustro! Pójdźmy tam teraz razem.

Poszli wszyscy. Sowa znów znalazła wysoką gałąź i przemówiła:

– Przyjaciele! Teraz podejdźcie do źródełka. Zanim dotkniecie wody, popatrzcie na swoje odbicie. To prawdziwe lustro. Na pewno spodobacie się sobie. A potem pójdźcie do czarownicy z uśmiechem. Przeproście ją za jej łzy i nie zapomnijcie o przeprośnym prezencie.

Ale zwierzęta się nie ruszyły. Sowa przyglądała im się z wysoka. W końcu wystąpiła sarna:

– Droga Sowo! – zaczęła nieśmiało. – Bardzo dziękujemy, że pokazałaś nam prawdziwe lustro. Pójdziemy do Jadwigi z przeprosinami. Kłopot mamy tylko z prezentem.

– Weźcie z sobą kwiaty. Będą one dla niej najlepszym prezentem – poradziła sowa, uśmiechając się. – I nie nazywajcie jej już nigdy Babą Jagą – dodała i odleciała.

Następnego ranka zwierzęta zebrały się z naręczami kwiatów. Zapach płynął z wiatrem wprost do chaty Jadwigi. Czarownica wyszła na próg, pociągając nosem.

– Czuję rumianek, macierzankę, lawendę, dziurawca, pachnotkę… Żywokost, chabry, dzikie róże… Nie!!!! Chyba pomieszało mi się w głowie – zapłakała, nie rozumiejąc, co się dzieje. Poleciała za zapachem i wylądowała na polanie.

– Musi tu gdzieś być – szepnęła wycierając nos, z którego ciągle kapało na zasmarkaną brodę pełną krost i pryszczy.

Weszła między drzewa, a tam … wszystkie zwierzęta stały z kwiatami. Już chciała uciekać, ale sarna zawołała głośno:

– Jadwiga! Jadwiga!

Czarownica była tak zaskoczona, że jej wyłupiaste oczy ledwo trzymały się w orbitach.

– Jadwiga! Jadwiga! – zawtórowały inne zwierzęta.

Czarownicy ze wzruszenia łzy popłynęły po policzkach. Podeszła do nich, przyjęła bukiety i wszystkie zwierzęta zaprosiła na ucztę.

Zanim doszli, przed jej chatą stał zaczarowany stół, a na samym środku, w wazonie, Jadwiga postawiła swój prezent – piękny bukiet z rumianku, macierzanki, lawendy, dziurawca, pachnotki, żywokostu, chabrów i kolorowych, dzikich róż.

                       

Dawno temu w starym lesie mieszkała czarownica Jadwiga. Była ona wyjątkowo brzydka. Miała tylko jeden z przodu ząb, spiczasty nos jak u nosorożca, uszy wielkie jak u słonia, wyłupiaste oczy i ciągle zasmarkaną brodę pełną krost, pryszczy i innych wyprysków. Czarownica wiedziała, że jest brzydka. Miała przecież niejedno lustro w swojej chacie. Miała lustra małe,……

Dodaj komentarz