Fioneczka, Fionka, Fiona

… i nagle cisza jakaś nastała

nijak ją nazwać, nijak opisać

Fiona! … Fionka! … – wołałam

ani nie widać jej, ani nie słychać

którędy i dokąd odeszła tak skrycie

śladów po sobie nie zostawiając

czy może poszła za nowym życiem

lepszej przyjaźni od mojej szukając?

FIONKO

Byłaś moim dniem i moją nocą

Wieczorem, zmierzchem, świtem i porankiem

Jesienią, zimą, wiosną i latem

Moją powierniczką i moją mocą

Wypełniałaś pustki w moim domu

Zbierałaś troski, smutki i zmartwienia

Cierpliwie z pokorą znosiłaś napięcia

Dotykiem złowróżbne iskry gasiłaś w zarodku

W pamięci zachowam ostatni nasz poranek

Jak błękit twoich oczu w srebrnej oprawie

A w sercu miłość – twe kocie przesłanie

Złotą czcionką na wieczność zapisane