Był rok 2005, kiedy to zafundowałam sobie działkę Nr 223 w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym im. XXXV – lecia w Radomiu.
Ogród ten, zlokalizowany w dzielnicy Godów, został założony w 1978 roku. Grunty (13,32ha), które obecnie użytkuje ogród (łącznie z ziemią pod drogę dojazdową od ul. Wiejskiej) zostały wykupione przez Urząd Miejski w Radomiu i zostały przekazane w nieodpłatne użytkowanie wieczyste Wojewódzkiemu Zarządowi Polskiego Związku Działkowców (WZ PZDz) w Radomiu. Z kolei WZ PZDz przekazał je w użytkowanie zakładom pracy. Zakładem wiodącym była wówczas Fabryka Broni (ówcześnie pod nazwą: Zakłady Metalowe PREDOM-ŁUCZNIK im. gen. „Waltera” w Radomiu). Ogrodowi nadano nazwę: Pracowniczy Ogród Działkowy im. XXXV-lecia PRL w Godowie.
Ja jestem już trzecią właścicielką tej działki. Pierwszą „gospodynią” była pani Józefa Traczykowska, drugą pani Grażyna Kolasa.
Jak każda gospodyni, tak i ja, natychmiast przystąpiłam do robienia własnych porządków. Pierwszą potrzebą było zatrudnienie stróży, żeby pilnowali mojego gospodarstwa, a w szczególności domku, który nie posiadał odpowiedniego zabezpieczenia choćby na kłódkę, czy zamek, nie mówiąc o alarmie, czy jakimś monitoringu.
Z doświadczenia moich starszych stażem działkowym przyjaciółek, dostałam wskazówkę, że najlepiej w tej kwestii zdają egzamin krasnale. Jednak okazało się, że nie tak łatwo było spotkać krasnala. W tej sprawie nie pomogły mi nawet moje przyjaciółki. Jedna z nich jedynie mi poradziła, żebym szukała ich w swoim ogrodzie, najlepiej nocą.
- Na pewno niejeden jest stróżem w twoim ogrodzie, może nawet na sąsiedniej działce – podpowiadała.
„Też mi rada. Nocą mam chodzić po ogrodzie i szukać krasnali? Jeszcze ktoś weźmie mnie za złodziejkę. Co mu powiem, że szukam krasnali? Uwierzy? Nie wiadomo” – pomyślałam sobie.
Czas uciekał, a krasnali, choćby jednego, jeszcze nie spotkałam.
Tymczasowo pozakładałam kłódki i zamki. Gdy się okazało po pierwszym włamaniu, że zabezpieczenia nie zadziałały, musiałam zostać na swojej działce na noc i …. szukać krasnala…
Tak zaczęła się bajkowa przygoda na mojej działce, którą nazwałam „Koperkowo”.
