header image
Start arrow 268


                                                  HANNA GIEŁŻECKA

Image

                       Działka Nr 268 w ROD im. XXXV-lecia w Radomiu
**************************************************************************************************
PRACA KONKURSOWA

KONKURS OKRĘGOWEGO ZARZĄDU MAZOWIECKIEGO
„MOJA DZIAŁKA W OKRESIE 30-LECIA POLSKIEGO ZWIĄZKU DZIAŁKOWCÓW”

RADOM, LIPIEC 2011r.

**************************************************************************************************


Działkę wzięłam w swoje posiadanie bardzo zaniedbaną, zarośniętą chwastem, drzewa owocowe były stare, które przestały owocować, niektóre całkowicie suche. Właściwie urzekł mnie tylko drewniany domek, oryginalnie zbudowany z półokrąglaków i kręta ścieżka do niego, wyobraziłam sobie co można zrobić z tego miejsca (widocznie mam bujną wyobraźnię).

Image


Taki stan działki miał złe, ale i dobre strony. Dobre, bo można było sobie ją urządzać według swoich koncepcji i pomysłów, złe bo długo trzeba było czekać aż nasadzenia urosną. Najpierw zabrałam się za oczyszczanie działki z chwastów a w szczególności perzu, który swoje „wici” rozprowadził po całej działce.
Sadzenie krzewów, których brak było na działce, to następna czynność za jaką się zabrałam. Ziemia była piaszczysta i nienawożona, właściwie można powiedzieć – piach. Dlatego najpierw szukałam informacji, jakie krzewy będą chciały na tej ziemi rosnąć, bo zdawałam sobie sprawę, że nie wszystkie, które mi się podobają zechcą u mnie zamieszkać.
Była wczesna jesień, nie padało wiele deszczu, musiałam więc posadzone krzewy często podlewać, bo piach połykał wodę bez umiaru. A ja przecież bardzo chciałam jak najszybciej zobaczyć jak nasadzenia mi rosną, więc musiałam pilnować ich karmienia.

Image

Bardzo cieszyłam się z tego, że można było kupować już niektóre krzewy w donicach, co sprawiało wrażenie że szybciej będzie działka zagospodarowana, a krzewy na pewno szybciej i łatwiej się zadomowią. Pracy się nie bałam, a pomysłów miałam aż nadmiar. Ponieważ cała działka była przekopana w poszukiwaniu sznurów perzu, sporo znalazłam cebulek tulipanów i narcyzy, resztę dokupiłam i czekałam wiosny, kiedy będę widziała efekty swojej pracy. Po raz pierwszy polubiłam zimę , bo miałam czasu do woli na szkolenie się na temat krzewów i kwiatów, poznać ich wymagania i okresy kwitnięcia.
Wiosną ruszyłam pełna zapału z kartką do sklepów ogrodniczych i udawałam znawczynię, ponieważ wiedziałam czego poszukuję. Oczywiście miałam też plany dotyczące inwestycji (tych małych), jedynym utrudnieniem było to, że pracowałam i szkoda było mi czasu, którego nie mogłam poświęcić działce.
Kwitnące kwiaty tulipanów wprowadzały mnie w euforię, słońce dodawało sił.

Image

Przed domkiem stała ławka, ale słońce od południa bardzo przygrzewało, posadziłam więc fasolę ,która dawała odrobinę cieniu. Nie było to może ozdobnie, ale potrzeba było czasu, aż posadzony milin amerykański urośnie i wyprosi fasolę.

Image

Dziś milin pięknie się rozrósł i swoją urodą przyciąga oko przechodzącego obok działki, dając cień siedzącym na ławce.

Image

W trakcie lat oprócz pomysłów zmieniały się potrzeby. Wnuczki, bardzo chętnie przychodziły na działkę, ale miały swoje potrzeby, należało więc zbudować piaskownicę, dla chłopca samochód z kawałka pnia i kierownicy z kółka wózka. Oczywiście musiała być też huśtawka.

Image

W ciągu lat dzieci rosły , zniknęła piaskownica i samochód, huśtawka została wymieniona dla starszych dzieci, zostały powieszone drabinki i kosz do piłki.
Następną inwestycją był kompostownik – ponieważ po zimowych dokształceniach, wiedziałam jak ważną rolę będzie pełnił, szczególnie u mnie, gdzie ziemia była wyjałowiona i piaszczysta, zabrałam się do jego budowy z wielkim namaszczeniem. Zbudowany jest z bali kolejowych, podzielony na trzy kwatery, aby można przerzucać ziemię. Pamiętam aby nie wrzucać do niego chorych liści, stosuję środek kompostin. Z kompostu miałam duży pożytek, a właściwie mam go do dzisiaj. Od kilku lat kompostownik spełnia dwie role. Dostarcza nawozu i służy za rabatę kwiatową , bądź innym razem za warzywną.

Image

Cukinia oddźwięczą się za takie dogadzanie swoimi owocami tak, że nie tylko ja z nich korzystam, ale dzielę się nadmiarem z innymi.
Nasturcja cierpliwie czeka, pamiętając dobre czasy, kiedy jej nikt nie przeszkadzał i mogła rozkładać się do woli. Wcale jej nie przeszkadzało, że w jej pomarańczowe i żółte kwiaty wtykały nos pszczoły, osy, czy trzmiele.

Zawiązywały się nowe znajomości i przyjaźnie działkowe, koniecznie należało postawić stół, przy którym można by się spotkać i usiąść. Ponieważ nasadzenia były małe trzeba było zrobić jakąś konstrukcje by przy niej posadzić roślinę, która dawałaby cień. Najbardziej nadawał się rdest Auberta, którego przyrosty roczne były duże i dawały cień, a podczas kwitnienia wyglądał jak polany ubitą pianą.

Image

Image

Oczywiście należało postawić grill na którym można by było upiec smakołyki, tak więc z Działkowca ściągnęłam pomysł i wybudowałam grill z cegły. Kiedy nie był używany można było postawić na nim donice z kwiatami, czy inne ozdoby.

Image

Zainteresowałam się roślinami skalnymi, kupiłam książki dotyczące uprawy i wymagań tych roślin , postanowiłam zrobić ogródek skalny. Pierwsze próby nie były za ciekawe, wiadomości dotyczące roślin skalnych miałam, ale brak mi było ładnych kamieni.

Image

Dziś widząc mój skalnik i patrząc na roślinki czuję dumę. Nie jestem w stanie tu wymienić wszystkie rośliny skalne jakie rosną na obecnym skalniku, ale powiem tylko, że każda roślinkę znam z nazwy i znam jej wymagania. Nie wszystkie życzyły sobie u mnie mieszkać, tak jak urdzik czy goryczka siedmiodzielna i niestety musiałam się z ubolewaniem z tym pogodzić.

Image

Wiosną na skalniku zaczyna się pokaz mody – coraz to inna roślinka jest strojniejsza i odmienna w kolorze. Żagwin , głodek, smagliczka alpejska, azorella, dębik, dzwonki, nie mogą się pogodzić z tym, że wszystkie są jednakowo urokliwe i piękne.

Image

Spod śniegu wyciągają szyję krokusy i każdy z nich myśli, że jego kolor jest najpiękniejszy, ciemiernik, chociaż bladym kolorem przy nich wygląda, dumnie unosi głowę bo zakwitł pierwszy. Przebiśnieg dzwoni swoimi dzwonkami, bojąc się, że może ktoś go nie zauważy wśród kamieni.

Image

Image

Image

Ale przecież nie tylko wiosną rośliny skalne się stroją. Jesienią wcale nie wygląda, że niedługo zapadną w sen. Wrzosy „grają na nosie” i śmieją się z wrzośców, które teraz mogą tylko wspominać wiosnę, kiedy im wrzosom było smutno. Zimowity zastanawiają się czy ich nikt nie pomyli z krokusami.

Image

Bardzo brakowało mi wody na działce i postanowiłam wykopać oczko. Pierwsze oczko było niezbyt duże, ale dawało tyle radości, spodobało się żabom, które rechotem siedząc na kamieniach dawały mi znać że są zadowolone z mojego pomysłu.

Image

Muszę się pochwalić, że za namową koleżanki wzięłam udział w swoim pierwszym konkursie.

Image

Co prawda nie wyraźnie napisałam swoje nazwisko i musiałam potem prostować, ale satysfakcja była.
Powstałe oczko było zaczątkiem pomysłu wybudowania oczka większego, aby oprócz żab były jeszcze rybki. Tak powstało obecne oczko, które mi daje tak wiele radości.
Wczesną wiosną szum wody spływającej z dzbana wzywa żaby do budzenia się z zimowego snu i snucia „sznurów telefonicznych” ze skrzeku.

Image

Image

Jak piękne są wieczory, kiedy siadam odpocząć po pracy i wsłuchuję się jak żaby swoim koncertem chcą zagłuszyć szum wody spływającej z dzbana.

Image

Mostek czeka, że jakiś zmęczony wędrowiec przysiądzie na chwilę odpocząć....

Image

Kiedy rośliny wodne i przybrzeżne jeszcze śpią, lub dopiero zastanawiają się czy wstawać, ranniki, pierwiosnki, niezapominajki i kaczeńce czują się najważniejsze, aby potem ustąpić miejsca innymi czekając następnej wiosny.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Michał - mój wnuczek, coraz bardziej interesował się jakie zwierzątka mam na działce, a Martusia mu potakiwała. Widocznie rybki i żaby nie wystarczały im do zaspakajania ich przyrodniczych ciekawości. Zostały powieszone domki dla ptaków, które je chętnie zamieszkiwały, szczególnie sikorki wdzięczne za dokarmianie zimą.

Image

Image

Domków należało powiesić więcej, bo coraz więcej było chętnych do zamieszkania.

Tak więc obecnie mieszkają cztery rodziny skrzydlatych przyjaciół.

Image

Swoje zadowolenie z domku najwięcej okazywała pleszka przysiadając często i rozglądając się po działce, czy jest porządek. Nazywaliśmy ją (a właściwie jego)rudzikiem, ze względu na piękny rudy kolor.

Image

Przysiadały też inne ptaki, ale nie bardzo lubiły się fotografować.

Image

Kamienie zamieszkały jaszczurki, często wychodząc na spacer lub opalając się na słonku,

Image

czasem szukając miejsca, gdzie można by założyć ognisko domowe.

Image

Krzewy sadziłam dobierając kolorem liści, okresem kwitnienia i pokrojem. Po położeniu włókniny i posypaniu korą, zabroniłam się panoszyć chwastom, krzewy natomiast odwdzięczają się mi za to swoją urodą. Oczywiście wiele lat minęło, rosły aż się rozlokowały się na dobre tak, że teraz tylko muszę pilnować terminów cięcia i dożywiania, one zaś dają mi pełne zadowolenie.

Wiosną wierzba Sake pokryje swoje poskręcane w pastorały pędy kotkami, dziękując za mocne cięcie, tawuła wczesna szykuje swoje białe kiście kwiatów jako tło dla różowego migdałka, ciesząc się, że jej kuzynka tawuła japońska ”Shirobana” musi czekać lata aby się bardziej podobać. Magnolie patrzą na siebie z boku zastanawiając się czy bardziej podoba się biała gwiaździsta, czy ciemno różowa „Nigra”.

Image

Żarnowiec miotlasty i tak jest pewny, że jego żółty kolor jest na pewno najbardziej wiosenny, patrząc z politowaniem dlaczego jego kuzyn żarnowiec rozesłany taki mały urósł. Forsycja zgadza się co do koloru złotego, chociaż rosnąca obok wierzba „Hakuro Nishiki” ma inne zdanie potrząsając swoimi różowo-białymi pstrymi listkami. Dereń „Sibirica Verigata, zmartwiony, że jego koralowe pędy po zimie tracą kolor, ale pociesza się, że pięknie wybarwione liście pokryją te braki. Pięciornik pomału rozwija swoje listki czekając na lato, aż pokaże swoje piękno. Perukowiec „Rubriflorus” chwali swoje purpurowe liście i zapowiada jak będzie czarował swoimi perukami. Berberysy zastanawiają się, który z nich jest ładniejszy: zielony, czerwony a może żółty? Hej!! poczekajcie krzyczy „Harlekin” nie zapominajcie że jeszcze ja jestem berberysem. Wejgela konkuruje z żylistkiem i jest zagniewana, że ją zbyt blisko niego posadzono.
Budleja Dawida „Black King” spokojnie czeka lata, dając się cieszyć rosnącej pod nią trzmielinie płożącej, ona dopiero pokaże jak wszystkie motyle się zlecą i będą ją całować po kwiatach. Nie ciekawa ta moja kuzynka, myśli trzmielina oskrzydlona, dumna ze swoich pędów i jesiennych liści.
Wawrzynek wilczełyko smutny, że jego najpiękniejszy czas przeszedł i teraz musi czekać przyszłej zimy. Jaśminowiec głośno się śmieje - ja wiem swoje, nikt tak pięknie nie pachnie, nawet lilak nie może ze mną konkurować. Pęcherznice – kalinolistne wszem oznajmiają, że zarówno „Luteus” jak i „Diabolo” są jednakowo piękne i nie kłócą się o pierwszeństwo. Azalie wiosną stroją się w swoje żółte, różowe i koralowe sukienki, czekają potem jesieni aby znowu czarować kolorem liści. Irga płożąca skromnie rośnie wiedząc, że będzie się podobać jesienią z czerwonymi koralami, gdyż jej skromne białe małe kwiatuszki w tym nawale kolorów są mało widoczne. Ostokrzew ostrzega - jak się komu nie spodobam to od czego mam swoje kolce, złotokap smutny, bo za mały i jeszcze nie kwitnie, ale i tak jest w lepszej sytuacji niż hibiskus, którego pokaleczyła tegoroczna zima. Hortensja bukietowa ma uznanie, że poznano się i wybrano ją najładniejszą z gatunku – „Grandiflorę” a do tego rosnąca na pniu może na wszystkich patrzeć z wysoka. Różanecznik zaś, chociaż karłowy zna swoją wartość mimo swojego niskiego wzrostu.

Image

Najbardziej wyniosłe są jałowce, żywotniki, cis. One chociaż każdy inaczej się nazywa i różni się pokrojem, cały rok cieszą oko swoją urodą niezależnie od jego pory. Drzewa: klon ”Nanum”, jarzębina, wierzba mandżurska stoją wyniosłe, że są i tak najwyższe. Jedynie jarząb kiwa głową – co wy wiecie, ja w swoich konarach trzymam cały dom wróbli. Modrzew „Pendula” i brzoza brodawkowata „Youngii” mają nadzieję, że jak będą już duże dopiero pokażą co to znaczy uroda.

Drzewa owocowe: wiśnia, śliwa, grusza, jabłoń i brzoskwinia chociaż karłowe, są pewne że swoimi owocami zasłonią braki we wzroście i kolorach kwiatów. A przecież muszą się odwdzięczyć za formowanie ich koron przy pomocy sznurkowych odciągów i cięcie ich gałęzi.

Image

Image

Agrest, czarna porzeczka kiwają głowami nie oglądając się na borówkę amerykańską, która podkreśla ile to ma owoców. Cicho przycupnęły poziomki, bo przy takich wysokościach, co tu się odzywać, ale niech tylko przyjdą dzieci to wszyscy zobaczą do kogo najpierw podejdą.

Image

Na zagonie blisko oczka dumnie wyglądają stojące tam trawy uroczo, potrząsając swoimi włosami. Oczywiście dobierane barwą i wysokością. Jaki efekt można teraz zobaczyć.

Image

Urok traw podkreśla rosnąca tu liatra, języczka Przewalskiego i trytoma.

Image

Image

Zimą zgarbione, wyglądają jakby myły włosy spienionym szamponem, szykując się do wiosny jak panny na randkę.
Wczesną wiosną kiedy trawy jeszcze śpią lub dopiero ziewając, budzą się do życia, żonkile panoszą się na całym zagonie i swoim złotym kolorem pokrzykują, że już wiosna i pora się budzić z zimowego snu. Mają wiele czasu by zachwycać swoim pięknem, gdyż trawy tak szybko nie urosną.

Image

Rabata kwiatowa - tu królują liliowce, których 16 odmian powoduje zawrót głowy. Każdy jest wyniosły i zna swoją wartość urody, nie ma możliwości ocenić, który jest najładniejszy.

Image

Wcale im nie przeszkadza, , że za nimi rosną irysy w dziewięciu kolorach, które już przekwitły i nie psują im szyku, bo ich okres czarowania urodą musi czekać następnego roku.

Image

Patrzą na nie piwonie i wspominają swój okres piękności, z którym trzeba czekać do następnego sezonu.

Na tej rabacie mało liczą się aster, cynia i lwia paszcza, nic nie przebije urody liliowców. Może odrobinę do powiedzenia ma ostróżka, bo na wszystkich patrzy z wyżyn. Lilia biała choć przekwitła wie, że jej atutem oprócz śnieżnobiałego koloru jest intensywny zapach i nic sobie z przechwałek liliowców nie robi.

Na specjalnej rabacie, gdzie jest więcej cienia, rosną następne piękności – funkie. Rozłożyły swoje liście, jak baby spódnice i na pewno nie pozwolą panoszyć się tu chwastom.

Oj! Mają one swoje wymagania, mają. One nie lubią jak im słońce za długo w oczy świeci. Co tu dużo mówić – jak mamy ładnie wyglądać, to proszę nam dogadzać. Trzeba było rusztowanie pod winorośl przedłużać, aby były zadowolone, lepiej im na „ liścia nie stawać”. Teraz puszą się urodą swoich liści i nie przejmują się, że na ich kwiaty mało kto zwróci uwagę.

Image

Tak jak rosły wnuki i zmieniały się im zainteresowania, tak zmieniały się potrzeby na warzywa. Dawniej był dużo większy warzywnik, dziś zmniejszył się do rozmiarów zapotrzebowania jednej osoby, ustępując miejsca trawnikowi.

Image

Praca na działce jest ciągle, ale daje dużo satysfakcji. Bardzo liczy się każda pomoc, tym bardziej, że niestety nie umiem tak ładnie strzyc krzewów jak moja córka Madzia (przecież dba o swoją „siostrę”). To ona wzięła w posiadanie nożyce do formowania figur z iglaków i bukszpanu, ona pilnuje tuje w żywopłocie, aby zbyt mocno się nie rozhasały, a jabłuszko i koszyk nie straciły linii.

Image

Image

Image

Swoją „miłość „ do działki i przyrody zaszczepiłam też drugiej swojej córce Monice, która mając maleńki ogródek robi z niego swój „rajski kącik.” Mam też nadzieję, że moje dorastające wnuki będą pamiętać o przyjemnych chwilach spędzonych na działce u babci i tak jak ona pokochają przyrodę i będą żyć z nią w przyjaźni.
Pomysły miałam i mam wciąż nowe, dlatego moja działka ciągle jest inna. Każdego roku działka przeżywa reorganizacje, zależnie od moich pomysłów (szczególnie zimowych) i potrzeb. Każdego roku coś dosadzam, przesadzam, zmieniam , jak to wszyscy określają, biegam po całej działce z roślinami. Oczywiście robię to ukazując ich piękno, bo często dopiero jak urosną widzę, że powinny rosnąć gdzie indziej. Szczerze mówiąc nie zawsze przestrzegam terminów, ale dogadzam im wtedy i przepraszam za niedogodności. Właściwie teraz przeglądając zdjęcia aby dołączyć je do tej kroniki z przestrzeni lat, widzę iż żadnego roku nie była taka sama. Nowe pomysły wypierały stare i ciągle wydawały się lepsze.
Czy tak było? Nie staram się na to pytanie odpowiedzieć, wiem na pewno, że pielęgnowałam ją jak nowonarodzone dziecko i na pewno wyprowadziłam ją w dobrym kierunku sądząc po zachwytach znajomych, dyplomach i nagrodach z Rodzinnego Ogrodu , wynikach konkursów OZM i wyróżnieniach miesięcznika Działkowca. Ja natomiast nie wstydzę się powiedzieć, że ta działka jeszcze jedno moje „ukochane dziecko” jest w chwili obecnej od dziewięciu lat odkąd jestem na emeryturze moją największą radością i oazą spokoju. Wszystko co robię na niej sprawia mi wielkie zadowolenie i daje satysfakcję. Coraz mniej inwestycji, coraz więcej mam czasu na odpoczynek i wymyślanie coraz to innych sposobów dekorowania „mojego już dorosłego dziecka”.

Image

Kaktusowy ogródek

Rozlane mleko

Image

Image

Rojniki rosnące w pniaku



Wędrujące buty

Image

Będąc działkowiczką oczywiście brałam i biorę udział w życiu społecznym Ogrodu. Nie możliwe żyć w społeczeństwie Ogrodu i nie brać udziału w jego życiu, kiedy ma się tu tylu przyjaciół i znajomych. Właśnie jedna z koleżanek działkowych Wala Pawelec nauczyła mnie jak należy wklejać zdjęcia do tekstu, ponieważ jest bardziej zaprzyjaźniona z komputerem i namówiła mnie na taki sposób przedstawienia mojej pracy.
Ja ze swojego udziału w życiu naszego Ogrodu mogę wymienić przygotowanie kosza na dożynki w Kozienicach (zdj.w kronice ogrodu) i Bełchatowie. Przez pewien okres byłam przewodniczącą komisji rozjemczej, potem skarbnikiem. Będąc już w zarządzie Ogrodu byłam współorganizatorką dożynek w naszym Ogrodzie, organizatorką wiosennego zwyczaju „topienia Marzanny” i współorganizatorką Dnia Dziecka na naszym Ogrodzie. Pomagałam przygotowywać nasz Ogród do startowanie w konkursie poprzednim razem, podczas Dożynek OZM w Radomiu wykonałam kosz dożynkowy dla biskupa ( zdjęcie w kronice ogrodu) oraz zapewniałam obstawę pielęgniarską.
Ogrody Rodzinne pełnią bardzo ważną rolę w naszym życiu – zarówno emerytów, jak dzieci.
Dodatkowo przesyłam zdjęcia moich kwiatów.

                                 Hanna Giełżecka













13 Grudnia 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Lucja, Łucja,
Otylia, Włodzisława
Do końca roku zostało 19 dni.
Najnowsze
kamienie
pamiętają
nieustannie
przemawiają


.....WWW.....
Stronę założono 31.01.2006r.
Ostatnio opublikowane
DRODZY CZYTELNICY
Z wielką radością
przyjmę każdą informację
o wykorzystaniu moich tekstów.

Zainteresowanych
nowościami na stronie
chętnie powiadomię.