header image
Start arrow Płynie poezja arrow Czesław Banaszczyk

CZESŁAW BANASZCZYK


***
koleżance po piórze Marii - dedykuję
Chciałaś mi Marysiu dać pewną nadzieję,
Że z tym, co ja piszę, mogę wyjść do ludzi,
Lecz, gdy przeczytałem Twej poezji karty,
Skrzydła mi opadły, wstyd się we mnie budzi.
 
Chciałaś dla mnie furtkę tajemną otworzyć,
Chciałaś mnie w ogrody poezji wprowadzić,
Lecz musisz uważać, żeby w tym ogrodzie,
Choćby przez przypadek - chwastu nie zasadzić.
 
Jestem pąkiem, co płatków jeszcze nie rozwinął,
Nie wiadomo, czy kwiatkiem zakwitnę, czy ostem,
Nie wiadomo, gdzie miejsce jest mi wyznaczone,
Czy w ogrodzie poezji, czy może pod mostem.
 
A, że nigdy nie miałem takich aspiracji,
By koniecznie zamieszkać wśród kwiatów zapachu,
Mogę pąkiem pozostać - wciąż niedocenionym,
Choćbym pąkiem miał zwiędnąć. Przyjmę to bez strachu.
 
Ty wzniosłaś się swym duchem na wyższe poziomy,
I dryfujesz swobodnie w metafor krainie,
I Ty nadajesz słowom głębokie znaczenie
I składasz je w bukiety - ich zapach nie minie.
 
Tobie dziś się należą te słowa uznania,
Że potrafisz tak bujne wiersze wyczarować,
Tobie Mario, za Twojej poezji zalety,
Hołd składam - ja - co czasem umiem coś zrymować.
 
 
 
MOJA MODLITWA                      
Wiersz poświęcony kobiecie
boleśnie doświadczonej przez
los i w jej imieniu napisany
 
Boże mój - co takiego złego uczyniłam,
Ze tak bardzo okrutnie niszczysz moje życie?
Boże mój -czy choć myślą Ci się sprzeciwiłam,
Czy zwątpiłam, że jesteś tam, na niebios szczycie?
 
Nie zwątpiłam, choć straszne ciosy na mnie spadły,
Nie wnosiłam sprzeciwu przeciw Twojej woli,
Na niebie mego życia gwiazdy jakby zbladły
I nadzieja przygasła, że aż serce boli.
 
Nie wyrzekłam się Ciebie, mimo prób tak wielu,
Na które mnie wystawiasz, gardząc mym cierpieniem,
Choć częściej na pogrzebach bywam -niż weselu,
Choć ta ciernista droga jest mym przeznaczeniem.
 
Mój los jest w Twojej mocy i od niej zależy,
Ty jeden wiesz, co w życiu jeszcze mi pisane,
Czy uśmiech na mej twarzy -lecz któż w to uwierzy,
Czy lica moje łzami zostaną zalane.
 
Lecz przecież łez tych tyle już. w życiu wylałam,
Że wielka rzeka smutku mogła z nich popłynąć,
Boże mój - ja, co wiernie wciąż przy Tobie stałam,
Błagam cię, ze złym losem zechciej mnie ominąć.
 
Jak zawsze, tak i teraz nie żądam zbyt wiele,
Zniosłam już tyle krzywdy, że więcej nie zdołam,
Jej ślady mam w swej duszy, oraz na swym ciele,
Dziś z podniesionym czołem tak do Ciebie wołam.
 
Boże mój, który zawsze byłeś mi nadzieją,
Moja miłość do Ciebie nigdy nie przeminie,
Niech aniołowie iskrę szczęścia we mnie wleją,
Ja rozniecę z niej ogień szczęścia w mej rodzinie.
 
Halinie Pękali - dedykuję
 
 
 

DLACZEGO?
 
Żyjemy obok siebie
Na jednym łez padole,
Wciąż bardziej obcy sobie,
W tej trudnej życia szkole.
 
Wciąż więcej dziwnych rzeczy
Dzieli nas a nie łączy,
Z upływem czasu nie wiem,
Jak to się wszystko skończy.
Dlaczego dotąd bliscy,
Znajomi przyjaciele,
Nie chcą się trzymać razem,
Choć jest ich tak niewiele.
Dlaczego przyjaźń, która
Miała trwać nieprzerwanie,
Roztapia się tak szybko,
Że nic z niej nie zostanie.
Dlaczego radość, która
Była nam kiedyś bliska,
Dziś w smutek się zamienia
I z oczu łzy wyciska.
Dlaczego - pytam jeszcze,
Wciąż siebie unikamy,
Czy już do powiedzenia
Nic sobie dziś nie mamy.
Dlaczego i dlaczego?
Dręczy mnie to pytanie
Nim na nie odpowiemy,
To człowiek sam zostanie.
Sam pośród tłumu ludzi,
Sam w smutku i w potrzebie,
Nikt nam nie poda ręki,
Wszak każdy patrzy w siebie.
  To przykre, lecz prawdziwe,
Że tak jest, choć nie musi,
Gdy czasem o tym myślę,
Coś mnie za gardło dusi.
 Czy można mieć nadzieję,
Że to się kiedyś zmieni?
Ja wątpię, lecz los może,
Znów kiedyś to odmieni.
 
 
 
 

 
 
ŁZA
 
Spod powieki, co nabrzmiała
Od łez żrących moje łzy,
Spływa wody kropla mała,
Po mej twarzy, nim zeskoczy.
 
Płynie sobie wolno, strugą
Jakby chciała liczyć tętno,
Zaraz za nią widać drugą.,
Potem trzecią i następną.
 
Piękne w tobie jest odbicie
Łzo ty moja, kroplo smutku,
Ty przez całe moje życie
Płyniesz sobie pomalutku.
 
Nagą prawdę w tobie widać,
Mego życia całą treść,
Chociaż raz więc zechciej się dać
Przez miłość urok zwieść.
 
Niechaj zaznam tego szczęścia,
Co mnie wciąż omijać śmiało,
Może znajdę szczęście, które
Zawsze ze mną by zostało.
 
 
 
ŚCIANA
 
Pod „ścianą” – na granicy życia –
Stają wybrani z zaskoczenia
Goście – dla których niespodzianie
Osunął się grunt ich istnienia.
 
A jeszcze wczoraj drogą życia,
Bez lęku szli do swego celu,
Choć nie ta „ściana” była celem,
Dziś właśnie przed nią stoi wielu.
 
Nikt jednak nie chce drzwi otworzyć,
By swój kolejny krok uczynić
I zbadać, co jest za tą „ścianą”
I kogo za ten wybór winić.
 
Kto jakąś niewidzialną siłą
Zdołał się odbić od tej „ściany”,
Ten wracał znów na łono życia
I mógł się zwać – uratowany.
 
Lecz komu siły nie starczało,
Żeby się odbić – spadał na dno –
Dla nich nie było już nadziei,
Że jeszcze wrócą, że nie spadną.
 
Bo jeszcze nikt nie zdołał poznać
Granicznej „ściany” – tajemnicy –
Wszystko jest w rękach Wszechwładnego,
Ludzie w tej sprawie to laicy.
 
 
 
 
 

 
NIE...!
 
Nie odlatuj jeszcze – moje szare życie,
Nie zabieraj w niebyt – mej zranionej duszy,
Nie niszcz moich marzeń – jeszcze nie spełnionych,
Nie powstrzymuj serca – niech się jeszcze wzruszy.
 
Nie zacieraj wspomnień – jeszcze chcę pamiętać,
Nie miażdż mojej klatki – pozwól mi oddychać,
Nie dręcz mnie uciskiem – o który nie proszę,
Nie zazdrość, że jeszcze mam do kogo wzdychać.
 
Nie chciej mnie pozbawić prawa do tęsknoty,
Pozwól na choć jedno naiwne wspomnienie
Czasu, kiedy uśmiech gościł na mej twarzy,
Kiedy nie wiedziałem, co to jest cierpienie.
 
Dziś po raz kolejny na szpitalnym łożu
Leżę półprzytomny – nie wiem co się dzieje
I resztkami jaźni proszę ciebie – ŻYCIE –
Ty mnie jeszcze oszczędź – ty mi daj NADZIEJĘ.
 

 
 

 
 
 

„TWOJE DŁONIE”
 

Twoim  cudownym dłoniom - delikatnym i zwinnym -
Pocałunków tysiące należą się co dnia,
One częściej niż Tobie - pomagają innym - 
One są dla ludzi, jak życia pochodnia.
 
Żeby wciąż mogły płonąć życiodajnym darem,
Trzeba je pielęgnować, jak najcenniejsze kwiaty.
Ktoś może potrzebować - nawet za chwil parę -
Skorzystać z ich mocy - biedny czy bogaty.
 
Nie ma słów, które mogą uczynić im zadość,
Za to, jak bardzo często w życiu im się zdarza,
Że się muszą  natrudzić, by przywrócić radość
Nieszczęsnym ludziom na ich zrozpaczonych twarzach.
 
Za ten dar, jaki mają Twoje „Złote Ręce”
Za pomoc, jakiej ludziom udzielić jesteś w stanie,
Masz mój najwyższy podziw, szacunku jak najwięcej,
Masz uśmiech swych pacjentów – to ich PODZIĘKOWANIE.

Dr Bożenie Tryniszewskiej
kobiecie o „złotych rękach”
i gołębim sercu
dedykuje
Czesław Banaszczyk
 
 
 
 
23 Września 2018
Niedziela
Imieniny obchodzą:
Boguchwała,
Bogusław, Libert,
Minodora, Tekla
Do końca roku zostało 100 dni.
KAMIENIE
kamienie
pamiętają
nieustannie
przemawiają


.....WWW.....
Stronę założono 31.01.2006r.
Licznik odwiedzin
1845272
Ostatnio opublikowane
DRODZY CZYTELNICY
Z wielką radością
przyjmę każdą informację
o wykorzystaniu moich tekstów.

Zainteresowanych
nowościami na stronie
chętnie powiadomię.