header image
Start arrow Ja - kobieta arrow JÓZEF KAŹMIERCZAK
JÓZEF KAŹMIERCZAK


powiewne słowa wiaterkiem wspomnień przywiane…
       (odwieczny powab albo pochwała kobiecości)


wplątane w poetykę wiaterku
z włosem wespół przewiane, tak powiewne słowa
na wspomnień tkance zwietrzałej, zmurszałej
pojawione pędem, wywołane w biegu do tablicy
skromniutką sukienką przypomnień tak porozpuszczane zdania
zdyszane, porywem, co wzrok podnosi ze wstydu
gubi wszelkie sensy i znaczenia łowi
       panienka z owych dni, z przeszłości powzięta
       odaliska, nimfa
       wierszem jedynie, nie wiedzieć – wywołana z głębin
       znikąd pojawiona
       myśleniu tak droga –
       przez spokój wyklęta
       bez ujmy cechy skazy szkicowana
       ani nie odgadnąć konkretu osoby
       mężatka, dzierlatka
       gimnazjalistka ledwie – ta jeszcze sprzed wojny
       podlotkiem zaś
       jakowaś tam matka
       czy też ona trzpiotka
       com we snach wiosennych młodości widywał
        – nawet w ciemnej drodze
       a nigdym nie spotkał
zjawa – być może – mrzonka, zjawisko przyśnione
z dawien dawna – załóżmy – podskórnie-podniebne pragnienia
muzycznie poezją obecna bez mała
muzyką słowa samego niesiona
nie ważnym, czy to wiosną kwiecistą
czy też jesienią rumiano-złocistą
na odejście lata – też
w cieniach sobą grających pośród świateł cienistych
cudnie zjawiona – obrazem świetlistym
zjawa pewnikiem, co jest niby blisko, a juści w momencie odlata
a trwa przecież przy mnie, namacalnie
nim przeminą dnie, noce bezsenne i dłużone lata
        a nic to jej urody przenigdy nie zmieni
        co nic jej nie ujmie do starości zmierzchu
        życia całkowitego pełni, w niepokoju ducha
        przeczuć szaleństwa przeżycia
       do życia skrajnej,
       w odejściu jesieni






gdy sen dotyka …

to nie był nawet sen
nie było znowu ciebie
pośród
a może jednak spłyniesz do mnie
dniem
tak to przydarzyć się może
na powrót
rzeczywistym-przeżywanym snem

pukają myśli w okno
stukają to tylko pragnienia
rozproszone sobą
i takie bezsenne
z daleka niby a jakoweś z bliska
jak zwykle natrętne
płonne, bo takie bez ciebie – przysenne marzenia
twory nawet smutnego co wyobrażenia

na szybie słoneczne zjawione majaki
czyżby ślady twojej czule
przedstawionej dłoni
a może to wspomnienia samego dotyki

za dnia obecnione
w oczach pojawione
oczekiwane
bo takie pragnione






oczy zamglone

nie niebieskie
wcale
ani też – zielone
wydaje się
jakby w ciemności nawet – błyszcząc
całkiem turkusowe
              oczy twoje
              tak rozanielone
czemu zaś przy mnie
są tak
aż tak – bo są
takie bez potrzeby
tak bardzo zamglone
bo aż nad wyraz
wbrew wszystkiemu
tak … onieśmielone
            skąd te lęki wokół
            dziwne niepokoje
            co obok
           nawet oczy twoje
           mnie się tak
           niepotrzebnie boją
zapewne są – jak zawsze
po temu powody
           lękam się ich
           w nadmiarze
           ja też ich się boję
straszne w oczach drżenie
daj mi swoją dłoń rozpogodzoną
uśmiech mi posyłaj, taki wygładzony
choćby taki zamglony – jak oczy
co tylko w oddali
           to się zrazu
           wraz z nimi
           trochę uspokoję






droga – na bezdrożu …

jeszcze śpię, jeszcze śnię
a wciąż las – coraz to gęstszy
znowu to widzę, czuję
znowu to wiem
a wciąż jeszcze – pomimo smakuję
chwilę – losu trafem mi podarowana
maliną mi jesteś – na dłoni podaną
o smaku chwili, co raz podsumowaną
pośród sosen spotkaną
pojedynczo-pojedyńczym czuję się nadal
ale dziwnie jest, bo nadal
sam jestem jabłkiem na d w o j e krojonym
nie nadążam za tobą
krokiem nadto złakomionym
samemu nie wiedzieć
wodzisz mnie – nie wiedząc – na lasu, losu zgubne pokuszenie
u stóp warownych, pomimo, czarownych
wprost ku zatracie, naprzeciw zagładzie
obok tylko las – drzewa szemrzące sadem, owoców dojrzałych
i tylko twoje – jeszcze czyjeś, nadobne z uśmiechem
zwodnicze zmyślenie
błyszczące, połyskliwie ciut obiecujące
a wiele za dużo
nawet poza świata przyzwoleniem
a obok tylko las znacząco szemrzący
i tylko twoje – nadobne, sfinksa – zwodnicze milczenie


21 Września 2018
Piątek
Imieniny obchodzą:
Bożeciech, Bożydar,
Hipolit, Hipolita,
Ifigenia, Jonasz,
Laurenty, Mateusz,
Mira
Do końca roku zostało 102 dni.
KAMIENIE
kamienie
pamiętają
nieustannie
przemawiają


.....WWW.....
Stronę założono 31.01.2006r.
Licznik odwiedzin
1841320
Ostatnio opublikowane
DRODZY CZYTELNICY
Z wielką radością
przyjmę każdą informację
o wykorzystaniu moich tekstów.

Zainteresowanych
nowościami na stronie
chętnie powiadomię.