header image
Start arrow Wiersze-przyjaciele nocy arrow BANASZCZYK CZESŁAW

BIESIADA U MAJKI


W pewną sobotę...Tuż po obiedzie...

Albis z małżonką do Majki jedzie...

Przyjechał po nich Janek Kiraga

By ich tam zawieźć... To jest odwaga!!!


Jadą tak... Jadą... Mijają auta...

Widzę, że z Janka jest kawał skauta...

Bo z gazu wcale nie chce zdjąć nogi...

Pędzi i pędzi... O Boże drogi...


Dopiero było STO - na liczniku...

Już STO CZERDZIEŚCI...A Maria w krzyku...

Przyhamuj Janek... Nie pędź tak srodze...

Bo skosisz wszystkie drzewa po drodze.


Lecz Janek nie miał zamiaru kosić...

I swej małżonce nie dał się prosić...

Docisnął jeszcze gazu do dechy...

Juz przyspieszone mamy oddechy...


Już nam serduszka mocniej pikają...

Za to minuty - w mig - upływają...

Dopiero Radom był... Już Marianki...

Zaraz będziemy wychylać szklanki.


Majka już bramę śmiało otwiera...

A Janek "GAZU"... O jasna... Sory...

I już na RANCHO parkuje śmiało...

No cóż? Ma gości... Jak jej się chciało.


Lecz Majka wcale się nie przejmuje...

Z radością wszystkich gości całuje...

I już do stołu wszystkich zaprasza...

Taka GOŚCINNA ta Majka nasza.


Oraz GOŚCINNY Andrzej.. Mąż Majki...

Nawet nie zdążył zapalić fajki

Za to rozpalił grilla wielkiego,

żeby kiełbaski podawać z niego.


Co rusz to nowi goście zjeżdżali...

Wszyscy radośni... Nikt się nie żali...

Zjechał też Krzyś... Akordeonista...

Będzie MUZYKA... Rzecz oczywista.


Będzie POEZJA... Będzie śpiewanie...

Będzie do nocy - BIESIADOWANIE...

Będzie też wielka uczta dla ciała...

Bo Majka TYYYYLE naszykowała.


Tyle napitków... I tyle "JADŁA"...

Wciąż donosiła... Sama nie jadła...

Bo gościom było mało... I mało...

Widocznie wszystko im smakowało.


A już to wino... Z antałka lane...

Było przez wszystkich tak zachwalane...

I już się bałem, że go zabraknie...

Kto go skosztował... Ten więcej łaknie...


Lecz nie zabrakło... Braknąć nie mogło...

Bo trochę w wino ich się wspomogło...

Antałek pusty... Kłopot niewielki...

Bo było wino lane z butelki.


Wnet wszyscy większą odwagę mieli...

Chóralnym głosem śpiewać zaczęli...

Z pieśnią na ustach... Z POEZJĄ w duszy...

Śpiewali co im padło na uszy...


I tak śpiewali aż do północy...

Aż im się trochę zmęczyły oczy.

W końcu stwierdzili - już czas na spanie...

Na dziś - kończymy biesiadowanie...


Ale, że wszystkim tak dobrze było...

Bo ten czas przebiegł szybko - aż miło...

Więc nie płacz bracie... Bo my wierzymy...

Że JESZCZCZE KIEDYŚ TO POWTÓRZYMY!






13 Listopada 2018
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Arkadiusz, Arkady,
Brykcjusz,
Eugeniusz, Jan,
Mikołaj, Stanisław,
Walentyn
Do końca roku zostało 49 dni.
KAMIENIE
kamienie
pamiętają
nieustannie
przemawiają


.....WWW.....
Stronę założono 31.01.2006r.
Licznik odwiedzin
1932977
Ostatnio opublikowane
DRODZY CZYTELNICY
Z wielką radością
przyjmę każdą informację
o wykorzystaniu moich tekstów.

Zainteresowanych
nowościami na stronie
chętnie powiadomię.